XXI wiek: era eksplozji demograficznej, rozwijającej się technologii oraz mediów społecznościowych. Jako nastolatkowie ze wszystkich stron jesteśmy atakowani reklamami i afiszami produktów, które mają sprawić, że staniemy się szczęśliwsi, a poziom naszego życia znacznie się poprawi.
Obecny wiek jest epoką charakteryzującą się rozwinięciem chorób cywilizacyjnych, takich jak depresja czy nerwica, które są coraz powszechniejsze, przede wszystkim wśród młodzieży, na której skupię się w tym artykule.
Idealna figura, proste zęby, cudowne paznokcie lub wielkie mięśnie i aura buzująca testosteronem. Brzmi znajomo?
Codziennie jesteśmy otoczeni hasłami o treściach próbujących narzucić nam określony sposób funkcjonowania. Stąd nasuwa się na myśl pytanie, jak żyć i nie zwariować?
Odpowiedz brzmi, nie da się, a właściwie nie w pełni. Po dostarczeniu do naszego mózgu tylu treści które w żaden sposób nie odnoszą się do realiów świata, w którym żyjemy, zaczynamy zauważać wady i niedociągnięcia we własnej oraz cudzej prezencji. Pomińmy wszelkie slogany takie jak: ,,Wygląd nie jest ważny, liczy się serce!'' lub ,,Najważniejsze jest to co mamy w środku!'' i postawmy sprawę jasno. Wygląd się dla nas liczy. Jednak nie w taki sposób, jaki próbują nam wmówić marketingowcy stojący za reklamami w naszych telewizorach i telefonach.
Wygląd NIE jest wyznacznikiem naszej wartości.
Czy kompleksy mogą prowadzić do zaburzeń psychicznych? - to zależy. Wizerunki propagowane w dzisiejszych czasach z pewnością wywierają na nas presję, z którą często trudno sobie poradzić, ale to my decydujemy jak mocno wywołane nią kompleksy wpłyną na nasze życie. My określamy czy objawią się tylko jako przelotna myśl o niewielkim garbku na nosie, czy jako ciągła rozpacz i paranoja z powodu delikatnie garbatego noska. Oczywiście wszystko jest uwarunkowane przez czynniki zewnętrzne, np. otoczenie, znajomi, humor i liczba mijanych dzisiaj według ciebie idealnych osób. Nasze negatywne myśli powinny być ograniczone do konstruktywnej samokrytyki od czasu do czasu.
Niestety media nie promują zdrowego podejścia do siebie, a w szkole nie uczą jak kochać siebie, nie porównując się do innych. Jest to fundamentalna umiejętność, której brakuje ogromnej liczbie ludzi, a która najbardziej wpływa na nas i nasze najbliższe otoczenie.
\Samoakceptacja i bezwarunkowa miłość do samego siebie jest podstawą zdrowia psychicznego, spokoju wewnętrznego oraz kochania innych.
Spotkałam się ze skrajnymi przypadkami reagowania na krytykę ze strony najbliższego środowiska. Osobom, które jej doświadczyły często brakuje samoakceptacji. W przypadku jednego z moich znajomych było podobnie.
Nowa szkoła, nowy kraj, nowy język i drwiny rówieśników. Cierpiał, nie będąc akceptowanym przez otoczenie, a w konsekwencji też przez samego siebie. Przechodził ciężkie chwile, wymiotując za zamkniętymi drzwiami w akademiku pełnym obcych i nieznanych mu ludzi, ćwicząc do upadłego, by wyglądać ''wystarczająco dobrze''. Z góry pragnę zaznaczy, że jego wygląd ani waga nie odbiegały od normy.
Niestety cykle bulimiczne oraz zbyt intensywne treningi trwały prawie trzy lata.
W tym czasie schudł kosztem zdrowia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Z wesołego, pełnego energii chłopaka został człowiek zmęczony, pełen negatywnych emocji, ukrywający się przed innymi za maską fałszywego uśmiechu.
Dopiero po zmianie środowiska i konsultacjach ze specjalistą że udało mu się wyzdrowieć. Nauczył się kochać siebie i swój wygląd, a dietetyka stała się jego pasją.
Jesteśmy w stanie uwolnić się od kompleksów i przestać zwracać uwagę na negatywne komentarze dotyczące naszej osoby, ponieważ nie określają one tego, kim jesteśmy. Taka krytyka jest często nieuzasadniona i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
Spróbujmy sprawić, że pokochanie samych siebie i samoakceptacją staną się priorytetem w naszych życiach. Pamiętajmy, aby nie promować fałszywej krytyki w stosunku do innych, nie tylko w internecie, ale też w prawdziwym życiu.
Komentarze
Prześlij komentarz