Przejdź do głównej zawartości

Siła Pozytywnego myślenia

"Myśl pozytywnie!" - tę frazę na pewno nie raz słyszałeś w swoim życiu i prawdopodobnie częściej wywołała więcej szkód niż korzyści. Ponieważ co to znaczy "myśleć pozytywnie"? Może właśnie przechodzisz bardzo trudną sytuację kryzysową i potrzebujesz wsparcia, jednak sięgnąwszy po radę przyjaciela, on odpowiada tylko tym bzdurnym frazesem, który sprawia, że czujesz się tylko gorzej. Bo jak możesz myśleć pozytywnie, kiedy cały świat wali ci się na głowę?

Pozytywne myślenie, czy też afirmacja, nie jest jednak do końca tym, czym nam się wydaje. Proponuję zredefiniować jego pojęcie i zamiast postrzegać pozytywne myślenie jako nałogowy optymizm bez chwili wytchnienia i pozwolenia sobie na uczucie smutku, przekształcić go w swojej głowie na ćwiczenie, zwyczaj, który po krótszym lub dłuższym czasie wchodzi w krew.

Bo tym właśnie jest afirmacja. Każdy z nas ma do niej większą lub mniejszą predyspozycję ze względu na nasz temperament i charakter, ale tak czy siak jest to umiejętność i jak każdą inną da się ją wyćwiczyć. Oczywiście, ćwiczenie umysłu różni się od ćwiczeń fizycznych, jednakże jest równie ważne.

Parę lat temu spotkałam się z frazą "PMA" czyli "Positive Mental Attitude", co przekładając na polski znaczy dosłownie "pozytywne nastawienie umysłowe". Grzebiąc trochę głębiej, znalazłam informację, że jest to filozofia, która zakłada, że lepsze nastawienie w każdej z sytuacji życiowych przyciąga pozytywne zmiany i zwiększa prawdopodobieństwo udanego przedsięwzięcia. Innymi słowy, im lepsze twoje podejście do świata, tym lepsze rzeczy świat odda tobie w zamian.

Dziwne, nie? Trudno mi było na początku przekonać samą siebie, że coś takiego, jak sposób myślenia może wpłynąć na cokolwiek. Bo przecież czy spojrzę na jakąś sytuację negatywnie czy pozytywnie, rzeczywistość pozostanie taka sama, prawda? Okazuje się, że jednak nie. Każdy z nas kreuje swoją własną rzeczywistość. I tak jak żadne z nas nie jest w stanie przeżyć życia kogoś innego i spojrzeć na świat jego oczami, możemy popracować nad własną perspektywą, zmienić swoje patrzenie i czerpać z niego więcej korzyści jak i radości z życia. A przecież każdy z nas chce być szczęśliwy.

"No super, ale jak się ćwiczy swoje nastawienie?" Mam parę sposobów, które chciałabym wam przedstawić.

Pomocna może być medytacja, która jest najbardziej rozpowszechnionym sposobem ogólnie pojętych ćwiczeń umysłowych. Polecam spróbować (można zawsze dopomóc sobie aplikacją jak Calm czy Headspace), jednak nie zawsze jest to opcja najlepsza dla wszystkich i oczywiście nie ma w tym nic złego. Dlatego czymś prostszym, co chciałabym zaproponować każdemu, nawet jeśli przekonał się, że medytacja niezbyt mu pomaga, jest odcięcie się na chwilę od zgiełku, który nas otacza. Wyjdźcie na spacer, przyjrzyjcie się swojej okolicy, pójdźcie do lasu, parku. Nacieszcie oczy zielenią, odetchnijcie, nie spieszcie się z niczym. Może to być 10 minut, może mniej albo więcej, ale uwierzcie mi, że zwykłe docenienie tego, gdzie się znajdujemy i pozwolenie sobie na cieszenie się chwilą robi różnicę.

Inną rzeczą, którą możecie zrobić, jest założenie dziennika, ale nie zwykłego dziennika, w którym będziecie od deski do deski opisywać wasz dzień, ale dziennika od waszych uczuć. Warto jest poświęcić chwilę w ciągu dnia, żeby, tak jak wcześniej, odciąć się od świata i zadać sobie pytanie: jak się teraz czuję? Co takiego stało się tego dnia, bym tak się czuł? Jeśli czuję się źle, to co jest tego powodem? Czy zjadłem odpowiednio czy wypiłem wystarczająco dużo wody, czy wystarczająco dużo spałem?
Zawsze mnie dziwi, że ludzie mają tendencję martwić się o innych, jednocześnie nie dbając o siebie. Poświęcenie 5 minut na takie przemyślenie całkowite swoich uczyć dużo nie kosztuje, a pomaga je zrozumieć i tym samym dowiedzieć się, jak sobie pomóc.

I punkt kulminacyjny, który również polecam każdemu, to bycie wdzięcznym czy raczej znalezienie powodów, by tą wdzięczność odczuwać. Polecam bardzo aplikację Gratitude, która każdego dnia przypomina ci, byś znalazł coś, cokolwiek, za co mógłbyś być wdzięczny czy z czego mógłbyś się cieszyć. Albo możesz po prostu znaleźć coś takiego i zapisać w dzienniku z poprzedniego akapitu. Mogą być to najprostsze i najmniejsze rzeczy, jak to że pani w sklepie miło cię obsłużyła albo że zjadłeś dzisiaj swoje ulubione danie na obiad. Nie ma znaczenia, co jest powodem twojego szczęścia czy wdzięczności, ważne jest by wyrobić sobie nawyk zauważania takich rzeczy, bo zapewniam, że w każdym dniu znajdzie się choć jedna drobna rzecz, która sprawiła wam przyjemność.

Dbanie o swoje podejście do życia nie jest wcale takie czasochłonne. Wystarczy poświęcić może te 5-10 minut dziennie, by chwilę pomyśleć i docenić to, co dzieje się teraz z tobą i wokół ciebie. Ważniejszym aspektem jest to, by robić to na tyle regularnie, by weszło to w nawyk, a tym samym by zacząć myśleć pozytywnie nie zastanawiając się w nad tym w ogóle. Korzyści są spore, więc czy nie warto poświęcić nieco czasu?

Cytując Tony'ego Robbinsa: "Życie dzieje się dla nas, nie nam." A siła naszego umysłu jest większa niż śniło się naszym filozofom.

Myślcie pozytywnie!

Komentarze